Inne

Bożątko

 

Był na terenach dawnej Polski zwyczaj, by nocą, w Wielki Czwartek, na progu domostwa stawiać miski z różnorakim jadłem i mlekiem. Jaki był powód tego marnotrawstwa? Komu ta strawa miała smakować? Otóż w ten właśnie sposób, gospodynie zapraszały do domu bożęta – duchy, których obecność w mieszkalnej izbie była przez gospodarzy bardzo pożądana.

 

Kim były owe duchy? Zależnie od tego gdzie je spotykano, nazywano je różnie: domownikami, chobołdami, inkluzami, skrzatami, krasnoludkami, czy chowańcami. Wedle ludowych podań bożątka, jak też zwykło się je nazywać, rodziły się z dusz zmarłych, ale nieochrzczonych dzieci lub osób niewinnie zamordowanych, a także pokutujących grzeszników i tych spośród ludzi, którzy zmarli, zanim zdążyli wyspowiadać się księdzu ze złych uczynków, popełnionych za życia.

 

Kiedy już bożątko, zachęcone pyszną kolacją, rozgościło się w izbie domostwa, czekało na nie mnóstwo pracy. Istoty te bowiem pomagały w przeróżnych aspektach życia codziennego. Strzegły domu zarówno przed nieproszonymi gośćmi z krwi i kości, jak i przed złośliwymi duchami i mrocznymi mocami czyhającymi na domowników. Bardzo ważną część pracy stanowiła opieka nad młodszymi członkami rodziny, głównie dziećmi, które będąc skorymi do różnych zabaw, były często narażone na mniejsze lub większe niebezpieczeństwo. Kiedy zaszła taka potrzeba, duszek potrafił też pomóc domownikowi w ciężkich życiowych rozterkach. Czynił to, zazwyczaj, gdy stroskany człowiek głęboko spał, szepcząc rady do jego ucha. Były też przypadki, kiedy ubożę przestawało być miłym i uprzejmym. Bardzo nie lubiły bowiem pijaków i awanturników w progach swojego domostwa. Bożątka męczyły delikwentów zmyślnymi figlami tak długo, jak uznawały to za stosowne.

 

s

 

Jednakże, pomimo ogromu pracy, bożęta pozostawały niezauważone. Działo się tak, albowiem sprytne duszki bardzo często zmieniały swoją postać, by zmylić wścibskie oko człowieka. Mówiono, że wyglądają jak krasnoludki, albo bardzo mali ludzie. Według innych podań, bożątko przybierało kształt zwierzęcia, niejednokrotnie dwóch naraz! Pod tymi i wieloma innymi formami, domowniki zamieszkiwały rozmaite zakamarki ludzkich sadyb. Od strychu, po izbę. Zdarzyło się, że duszek osiedlał się w stajni, oborze, a nawet w opuszczonej mysiej norce.

 

Dawno już skojarzono bożęta ze słowiańską boginią Żywienną, rozdawczynią wszelkiego pokarmu, jakoby były one jej poddanymi. Niestety, wraz z nadejściem chrześcijaństwa wszelkie obrzędy, będące przejawami dawnej wiary, były tłamszone. Kobiety podejrzewane o goszczenie w swojej izbie bożęcia, uznawano za czarownice i skazywano na stos.

 

I tak się jakoś porobiło, że dziś już niewielu pamięta o tych małych, dobrotliwych duszkach, zwanych bożątkami.

 

ww

 

Źródła:
Barbara Podgórska, Adam Podgórski – Wielka Księga Demonów Polskich
Paweł Zych, Vargas Witold – Bestiariusz słowiański
Krzysztof Tęcza – Zjawy i strachy polskie