Fantastycznie - recenzje

Wiedźmin z Wielkiego Kijowa

 

Podróżując po wiedźmińskich peryferiach można natrafić na różne, mniej lub bardziej udane twory, bazujące na twórczości Andrzeja Sapkowskiego. Jednak jeden z nich jest w pewnym sensie wyjątkowy. „Wiedźmin z Wielkiego Kijowa”, autorstwa Władimira Wasiljewa to zbiór opowiadań science-fiction, których głównym bohaterem jest nie kto inny, jak doskonale znany szerokiej publiczności wiedźmin Geralt.

Pierwsze pytanie, jakie nasuwa się na myśl to – gdzie podziewa się ta wyjątkowość? Otóż, na użycie sławnego bohatera w książce, Wasiljew otrzymał zgodę od samego Andrzeja Sapkowskiego. Zainspirowany oryginałem postanowił wykreować własną wersję przygód Geralta z Rivii. Utwór przedstawia alternatywną wizję świata ogarniętego chaosem po kolizji, gdzie magia i nauka przenikają się. Ludzkość skoncentrowana w potężnych ośrodkach miejskich, swego rodzaju „megamiastach”, kryje się przed bestiami krążącymi w ciemnościach dystopijnego świata. Jednak „potwory” Wielkiego Kijowa to nie wywerny i bazyliszki, upiory i duchy, ale potężne, zbuntowane maszyny – niegdyś posłuszne i działające w służbie człowieka. Aby ludzkość mogła spokojnie spać za pancernymi murami swoich megalopolis, do działania zabierają się miejscy technicy, czyli ludzie odpowiedzialni za reagowanie w sytuacji zagrożenia ze strony maszyn. Ich zadanie, w większości przypadków sprowadza się do jednej niezbyt skomplikowanej czynności – zatrudnienia specjalisty zdolnego pozbyć się stalowej grozy, która czyha na życie niewinnych, zmutowanego eksterminatora, doskonale wyszkolonego w sztuce unieszkodliwiania niebezpiecznych maszyn – wiedźmina.

 


 

DSC_077718-vert„Wiedźmin z Wielkiego Kijowa”

Opowieść rozpoczyna się od zapożyczonego z oryginału akapitu: „Mówiło się potem, że wszedł na Terytorium z południa, przez śluzę w Odincewie…”

W zamkniętym autonomicznym terytorium Śnieżyńsk-4 grasuje groźna bestia – mechaniczny pająk, nazywany przez gawiedź Ripem. Równocześnie w mieście zaczynają znikać dzieci. Do dystryktu przybywa podróżny zabójca maszyn, który podejmuje się eliminacji potwora. Zdesperowani mieszkańcy zgadzają się na warunki wiedźmina, który w żadnym wypadku nie ma zamiaru pracować za darmo. Specyficznie zostaje tu nakreślona postać wiedźmina – zimnego i wyrachowanego profesjonalisty, ceniącego swoje umiejętności, który rezygnuje z działalności charytatywnej. W dążeniu do celu nie cofnie się nawet przed małotaktownym podstępem.

 

„Obowiązek, honor i taimas”

Elfy badają tajemnicę pewnego przekazu radiowego, którego źródło znajduje się w opuszczonym zamczysku. Ekspedycja, która miała zbadać obszar zamku przepadła bez śladu. Elfy zatrudniają wiedźmina, by ten odkrył tajemnice zamku i znalazł bezpieczną drogę do wewnątrz.

 

„Kwestia ceny”

Najdłuższa objętościowo pozycja w zbiorze. Geralt podróżuje taksówką w stronę charkowskiego dworca. Aby uniknąć korków, taksówkarz-ork, obiera trasę prowadzącą przez starą fabrykę. W trakcie jazdy wiedźmin zauważa podejrzane ślady, które okazują się być tropem w pościgu za bestią skrytą w mrokach opuszczonego kompleksu. Pomimo licznych ostrzeżeń wiedźmina, władze bagatelizują problem, ale kiedy robi się naprawdę niebezpiecznie proszą Geralta o pomoc. W nieprzystępnym środowisku będzie on musiał stawić czoła nieobliczalnemu wrogowi. W opowiadaniu pojawiają się starzy znajomi wiedźmina, m.in. Lambert.

 

„Ojczyzna obojętności”

Bezpośrednia kontynuacja opowiadania „Kwestia ceny”. Kiedy przyjaciele wiedźmina odjeżdżają, Geralt i jego służka Ksana ruszają w podróż do wiedźmińskiego Siedliszcza – Arzamas-6. Wspominając początki wiedźmińskiego szkolenia i opowiadając o Vesemirze, Geralt daje się poznać od swojej wrażliwszej i sentymentalnej strony.

 

 


 

„Wiedźmin z Wielkiego Kijowa” to zaskakująco przyjemna lektura. Język opowieści nie odrzuca i nie męczy. Wszystkie opowiadania są interesujące i mają wyjątkowo udane zakończenia. Nieco przydługie opowiadanie „Kwestia ceny” potrafi stracić dynamikę, akcja spowalnia i lekko usypia czytelnika, lecz w pełni rekompensuje to fenomenalnym zakończeniem.  Ciekawa jest też wizja świata – postapokaliptyczna dystopia zmieszana z technologicznym szaleństwem. Graczom, bez wątpienia, nasunie się tu na myśl komputerowy hit „Borderlands”.

 

Pozycja jest świeża, ciekawa, ale skierowana zdecydowanie do ludzi nie posiadających w swoich salonach czy pokojach „wiedźmińskiego ołtarzyka”. Nie ma tu kontynuacji przygód Białego Wilka, ani rozwinięcia tematów poruszonych u Sapkowskiego. To niepowtarzalna i pomysłowa interpretacja oryginalnego pomysłu, osnuta w tytan, silniki elektromechaniczne i automatyczną broń palną. Jeżeli ktoś zasmakował w „Opowieściach ze świata Wiedźmina” gdzie możemy znaleźć inne opowiadanie Wasiljewa, bądź jest gatunkowym „smakoszem”, zdecydowanie powinien zapoznać się z tą pozycją.