Inne

ANDRZEJ SAPKOWSKI, CZYLI O MISTRZU SŁÓW KILKA

 

Wczoraj swoje urodziny obchodził Andrzej Sapkowski. Dlatego z tej okazji chcielibyśmy przybliżyć wam, nieco bardziej, sylwetkę tego niezwykłego pisarza. Mamy nadzieję, że dzięki wybranym fragmentom z książki „Historia i fantastyka”, uda nam się pokazać to jaki jest jego sposób postrzegania rzeczywistości. Dowiecie się trochę o jego dzieciństwie, humanistycznej naturze, a także dlaczego tak naprawdę został absolwentem uczelni ekonomicznej.

 


 

 

Sergei ShpakovKilka ballad Jaskra to moje dawne studenckie wiersze. Fakt, że zdecydowałem się włożyć je do książki, świadczy, że tak bardzo to raczej się ich nie wstydzę. Co wcale nie oznacza, bym był z nich przesadnie dumny.

 

 

Sergei ShpakovPostanowił mój tata, latorośl od małego szykować na inżyniera. „Przemoc”, polegała na przynoszeniu i podtykaniu „Horyzontów techniki dla dzieci”. I na wzdychaniu, gdy mając zero technicznych predyspozycji malec odrzucał „Horyzonty…” z obrzydzeniem, by znów zagłębić się w lekturze Verne’a, Sienkiewicza, Dumasa lub Karola Maya. Czytania których nie zabraniano mi bynajmniej. Wręcz przeciwnie. (…) W rodzinie zawsze jednak istniał kult czytania i oczytania, w związku z czym wszyscy nieźle radzili sobie z piórem i słowem.

 

 

Sergei ShpakovNigdy w życiu nie płakałem przy pisaniu i nie wydaje mi się, bym kiedykolwiek płakać zaczął, choć bym nie wiem, w jak potworne nieszczęścia wpędził moich bohaterów.

 

 

 

 

Sergei ShpakovMam w domu miecz, wisi tam na ścianie, a dostałem go kiedyś w prezencie od pewnego fana. Nie oznacza to jednak wcale, że co rano uprawiam z nim jogging dookoła bloku, zabijając przy okazji parę napotkanych osób, na przykład bezdomnych czy śmieciarzy.

 

 

Sergei ShpakovRodzic mój wiedział już, że politechnika w grę nie wchodzi i że inżyniera zrobić się ze mnie nie da. A że otwierano akurat w Uniwersytecie Łódzkim kierunek handlu zagranicznego, uznał, że to jednak lepsze niż prawo czy filologia, że handlowiec zagraniczny to taki „półinżynier” Takim to sposobem trafiłem do fachu.

 

 

Sergei ShpakovOdkąd pamiętam, przez całe życie  podpowiadałem koleżankom na polskim i historii, a oni mi na matematyce, fizyce i chemii. Co to jest cosinus, nie wiem do dziś.

 

 

Sergei ShpakovJestem absolutnie wyprany z wszelkich elementów mistycyzmu i nigdy nie zaakceptuję tezy, według której zło istnieje na tym świecie jedynie dlatego, że gdzieś tam głęboko pod ziemią siedzi sobie jakaś diabelska istota, która żywi się naszym okrucieństwem, cieszy się jak dziecko z każdej naszej niegodziwości, a nawet z pomocą sowich agentów kusi i namawia do grzechu ludzi, którzy bez tej pokusy nigdy zła nie popełniliby. To jest zbyt łatwe samousprawiedliwienie: „Wysoki Sądzie, to nie ja, to diabeł”. Jestem jak najdalszy od wyobrażenia, że Bóg z szatanem walczą o naszą duszę. Zresztą, co to za walka? Niech ten Bóg, do cholery, wreszcie coś zrobi! Niech kopnie tego diabła w dupę!

 

 

Sergei ShpakovJako dwunastolatek sprawnie czytałem już po niemiecku i po rosyjsku. Nie miałem problemu z językami w szkole, nie miałem na studiach – gdybym miał, wyleciałbym z handlu zagranicznego.

 

 

 

 

 

 

Sergei ShpakovRawicz nie jest moim herbem, lecz przybranym internetowym „Nickiem”. Moim prawdziwym herbem rodowym – nieładnie, niestety wyglądającym w internetowej transkrypcji – jest Łodzia.

 

 

Sergei ShpakovDla mnie wzorem byli prawi bohaterowie Sienkiewicza: chciałem jak Kmicic bronić Częstochowy i jak Wołodyjowski zawsze stać po słusznej stronie i cisnąć, gdy trzeba, buławę pod nogi Radziwiłła.

 

 

Sergei ShpakovCzęsto słyszę zdziwione komentarze: „To ty na ryby chodzisz? Nie boisz się? Krzaki, kleszcze, komary, trotuarów nie ma, buty można sobie zniszczyć. Do lasu chodzisz?!!! Jeszcze się zgubisz! Grzyby zbierasz? Otrujesz się! Przecież kanię tak łatwo pomylić ze sromotnikiem”. Jak takich rzeczy słucham, to nie wiem, czy śmiać się, czy płakać, zwłaszcza jeśli mówi  to mężczyzna. Wziąć kanię za muchomora jest równie łatwo jak krowę za kozę. Może komuś się mylą te dwa gatunki, ale mnie się to nie zdarza.

 

 

Sergei ShpakovMożemy nosić chińskie ciuchy, jeździć czeskimi autami, patrzeć w japońskie telewizory, gotować w niemieckich garnkach hiszpańskie pomidory i norweskie łososie. Co do kultury, to jednak wypadałoby mieć własną.